Artykuły - ARHIWUM

Ostatnie dodanie: 20/11/2007

POLSKO!... :(Nie uciekalam przed Kaczynskimi, bo jeszcze ich u steru nie bylo, gdy mnie przyszlo tu przyjezdzac. Nie uciekalam przed zakazami aborcji, nienawiscia wobec Zydow, homoseksualistow i cyklistow, bo Zydowka ani lesbijka nie jestem, a na rowerze jezdze rzadko. Nie uciekalam nawet przed bieda, bo moze i zarabialam nedznie, ale zasuwajac na dwa etaty jakos tam wyrabialam, a i tak bylam szczesciara, ze te prace mialam, i ze mialam pomocnych rodzicow. Ja nie uciekalam OD, ale gonilam DO. Do doktoratu, do kraju swoich marzen, do nowosci. Teraz juz malo prawdopodobne, ze wroce, skoro mam szanse na godziwsze zycie tutaj. Poza tym okazuje sie, ze nie tylko swoje plany musze brac pod uwage - i kto wie, gdzie mnie jeszcze poniesie.

Trudno mi jest wiec sobie wyobrazic desperacje, jaka gonila depczac po pietach setki tysiecy moich rodakow, ktorzy uciekali PRZED - przed bieda zazwyczaj. Nikt mi nie wmowi, ze wielu jest takich, co uciekli, 'bo u nas bija pedalow'. Takich jest garstka. Znakomita wiekszosc uciekla przed bieda, przed razacym ponizeniem ludzkiej godnosci w postaci pracy za wartosc dwoch par porzadnych butow miesiecznie. Ta znakomita wiekszosc to zwykli, prosci ludzie, nie rozumiejacy zawilosci ekonomicznych ani mow politykow. Ludzie, dla ktorych ojczyzna to rodzice, kumple z woja, dzioucha najladniejsza z calej wsi, co obiecala poczekac, zapach cyganskiej czosnkowej kielbasy, smak ogorkow kiszonych i kufel Tyskiego. I tak znakomita wiekszosc uciekla i nadal ucieka z mysla, ze zarobia na dom/wesele/samochod/ lokate, i wroca. Tymczasem wracac sie coraz mniej oplaca, bo a to podatki kaza placic takie, ze nic z zarobku nie zostanie, a to od nieudacznikow zwymyslaja, a to banki obnizyly oprocentowanie, a to czynsze urosly, samochod zdaje sie taniej kupic tutaj, ino kierownice ma nie po tej stronie... I tak kielbasy, piwo i dziewczyny, wyniuchawszy skad i dokad wieja wiatry, zamiast czekac, pojechaly na Wyspy, razem wszyscy tworzac mala namiastke ojczyzny w calkowicie obcym kulturowo srodowisku. Powyrywani ze swojej codziennosci, teskniacy, ale i rozzaleni. Oni nie maja tej dogodnosci, jaka ciesza sie wyksztalciuchy - internacjonalnego kodu komunikacyjnego, tym szerszego, im lepsze otrzymalo sie wyksztalcenie. Oni czuja sie obco - z biegiem lat i pokolen zapewne wszyscy wrosniemy w lokalny krajobraz etniczno-kulturowy jako staly jego element - ale teraz Polacy choruja z tesknoty, a zarazem nienawisci, majac wrazenie, ze instytucja panstwa polskiego wydarla im to, co bylo dla nich ojczyzna. Mowia z gorycza, niechecia i drwina o Polsce, bo wierza, ze to wina panstwa, ze nie moga tam byc. Mowia tez z gorycza, niechecia i drwina o Wyspach, bo nie moga sie tu do konca odnalezc. A czyja to naprawde wina, ze wyjezdzaja? Nie wiem. Raczej nie Kaczynskich, jakkolwiek daleka jestem od bronienia obecnych rzadow. Ich wina jest jedynie to, ze nie potrafia zaproponowac nic, co by te sytuacje zmienilo, i ze robia wszystko, by nikomu, kto juz wyjechal, nie chcialo sie wracac. Czego zatem nie wybaczy Polsce ow czlowiek, ktory wysmarowal ten napis na parkanie w Edynburgu? Tego, ze musial wyjechac, tego, ze nie moze wrocic, tego, ze nie moze sie odnalezc? Chcialabym, zeby z czasem jednak wybaczyl. Nie ma sensu pielegnowac zalu i nienawisci. Z Kaczynskich sie posmiejemy, a potem oni sobie pojda. A czosnkowa kielbasa i kufel Tyskiego na zawsze pozostana pokarmem bogow.
Amen.

Źródło: Dziennik Ju

WIELKI BOOMWielki boom na wyjazdy do pracy w Wielkiej Brytanii dobiega końca...
Po trzech latach od otwarcia tamtejszego rynku pracy Polacy coraz częściej decydują się na powrót do kraju - pisze "Metro".


Gdy w 2004 roku Wielka Brytania otworzyła swój rynek pracy, na Wyspy ruszyły tysiące Polaków. Dziś - według różnych danych - w Anglii, Szkocji i Irlandii mieszka od 400 tysięcy do miliona naszych rodaków. I kiedy demografowie poważnie zaczęli obawiać się, że największa w historii fala emigracji wyjechała na zawsze, z Londynu zaczęły napływać pierwsze pocieszające informacje: Polacy zaczęli wracać.

Pokazują to statystyki brytyjskich służb imigracyjnych. O ile w roku 2005 Wyspy na stałe opuściło 40 tys. obywateli nowych państw Unii, to w 2006 było ich już 60 tys. Urzędnicy są pewni - przynajmniej połowa tych "nowych" emigrantów to właśnie Polacy. W tym roku ta tendencja ma się utrzymać, co oznacza, że nad Wisłę może wrócić na stałe od 40 do 50 tys. naszych rodaków - zauważa gazeta.

O tym, że wyjazdowy boom do Wielkiej Brytanii należy już do przeszłości, mówią też dane opublikowane w tym miesiącu przez brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Według Home Office w ostatnim kwartale 2006 r. w Wielkiej Brytanii zatrudniło się 65 tys. pracowników z nowych państw Unii. W pierwszym kwartale tego roku liczba ta spadła do 52 tys., w drugim, gdy na Wyspy powinno przyjechać mnóstwo wakacyjnych pracowników, zatrudniło się tylko 50 tys. osób. W 2005 r. po pracownicze ubezpieczenie, tzw. National Insurance Number, zgłosiło się 91 tys. osób. Od połowy 2006 do końca czerwca 2007 r. - tylko 45 tys.

Kto decyduje się na powrót? Kasia Jankiewicz skończyła ekonomię w rodzinnym Wrocławiu, ale po studiach nie mogła znaleźć pracy. Wyjechała w 2005 roku, w Londynie zatrudnienie znalazła w dwa tygodnie. Zaczęła od sprzątania pokoi w hotelu, ale już po roku awansowała i została zastępcą menedżera. Gdy na koncie uzbierała sumę pozwalającą na kupno mieszkania w Polsce, postanowiła wrócić. - Chcę założyć gdzieś pod Wrocławiem mały hotelik - zapowiada. Podobną decyzję podjął Piotr Kołodziej, który dwa lata temu opuścił Koszalin. - Pracowałem w pubie. Teraz chcę już wrócić i założyć własną knajpę gdzieś na Pomorzu Zachodnim - mówi.

Polacy nie tylko decydują się na powrót do domów, ale także coraz mniej chętnie je opuszczają. Potwierdzają to agencje zajmujące się wyszukiwaniem pracy w Wielkiej Brytanii. W porównaniu z latami 2005, 2006 zgłasza się o połowę mniej chętnych do pracy na Wyspach - wynika z danych agencji Mackenzie. - Być może pewien wpływ ma na to fakt, że poza Wielką Brytanią rynki pracy otworzyła już połowa starych państw Unii, często położonych bliżej Polski - dodaje Agnieszka Jędrzejczak z agencji pracy Jobland.

Zdaniem gazety "Metro", potencjalnych emigrantów zapewne przekonuje coś jeszcze. Z najnowszych danych GUS wynika, że bezrobocie w Polsce ciągle spada, a w sierpniu wyniosło 12 proc. - Wielu Polaków widzi, że sytuacja na rynku pracy zmienia się na lepsze i zatrudnienie można znaleźć, nie wyjeżdżając z kraju. Z czasem powrotów powinno być o wiele więcej - twierdzi Michał Garapich z Uniwersytetu w Surrey, który bada polską imigrację na Wyspach Brytyjskich.

źródło: interia.pl.


Gdy w 2004 roku Wielka Brytania otworzyła swój rynek pracy, na Wyspy ruszyły tysiące Polaków. Dziś - według różnych danych - w Anglii, Szkocji i Irlandii mieszka od 400 tysięcy do miliona naszych rodaków. I kiedy demografowie poważnie zaczęli obawiać się, że największa w historii fala emigracji wyjechała na zawsze, z Londynu zaczęły napływać pierwsze pocieszające informacje: Polacy zaczęli wracać.


odlot studentówKończy się lato...
Czas studentów polskich pracujących w Anglii dobiega końca. Nikt tak naprawde nie wie ilu przyjezdnych pracowników trafiło do Worcestershire bo takie statystyki nie są prowadzone ani przez Worcester County Cancil ani przez polskie ambasade. Wiemy tylko, że większość albo wyjechała albo przygotowywuje się do wyjazdu...a my wszystkich żegnamy serdecznie i prosimy: ZOSTANCIE W KONTAKCIE.

polacy w UKCzy Polak taki zły?
Opinie wydawane przez prasę można najogólniej podzielić na dwa rodzaje: te pisane przez prasę poważną i te wydawane przez prasę brukową. Gazety brukowe zazwyczaj uchylają się od rzetelnej analizy tematu i wielostronnego spojrzenia. Kierują się schematami i same te schematy utwierdzają. Językiem prasy ulicznej są najczęściej półprawdy, gry słowne i wycinki z ogólnego sensu, obudowane tak, aby dany tekst wywoływał jak największe emocje...a jak jest w rzeczywistości? To pytanie powinniśmy zadać sobie sami.

LudzieIlu tak naprawde jest naszych rodaków w UK?
- Jest ich 600 tysięcy! - mówi BBC.
- Jest 750 tysięcy - przebija The Guardian.
- Nie! Jest milion - przekrzykuje The Sun.
Każde z mediów próbuje ustosunkować się do jednej z największych migracji w historii kraju. A tak naprawde nikt tego nie może stwierdzić bo przecież część z emigrantów posiada już obywatelstwo UK, część Polaków przybyła dawno temu i ma swoje potomstwo urodzone w UK. Czy te dzieci są polakami czy Anglikami? I do jakiej grupy zostaną zakwalifikowane?